Rayman 2: The Great Escape to jedna z lepszych platformówek w jakie grałem. W epoce Crasha, Spyro i Croca to chyba jedna z niewielu gier, która dorównała im poziomem i była naprawdę nieźle zaprojektowana. Pomijam już design samych postaci, ale zbieranie złotych lumów w etapach stylizowanych na dżungle, czy dziwaczne sanktuaria pełne lawy, latanie bohaterem za pomocą jego uszu, latanie na beczkach... było tego sporo.

W pamięć najbardziej zapadają zdecydownie kawałek 3) - The Woods of Light (pierwszy etap po ucieczce z więzienia), motyw króla Teensiesów (5), muzyka z huba z etapami (5), czy kawałki podczas walk z mini-bossami piratami.