W tej generacji konsol raczej przyzwyczailiśmy się do porównań PS4 - XOne (ze względu na początkowe problemy XOne z 1080p), tymczasem pod sam koniec porównywać zaczynamy... grę między PS4 a handheldem Nintendo. Switch mimo niepozornego wyglądu jest w stanie naprawdę sporo pokazać przy odpowiedniej optymalizacji i firmy tworzące gry naprawdę się w tej kwestii przykładają. Mortal Kombat 11, który premierę ma już dzisiaj wygląda na Switchu naprawdę obłędnie. Owszem widać, że względem PS4 brakuje aliasingu więc są ząbki na krawędziach, nie ma też bump-mappingu odpowiedzialnego za "udawanie" wklęśnięć i uwypukleń na modelach (widać to zwłaszcza na ciuchach) - ale szczerze, myślę, że w trakcie gry bardziej skupiamy się na tym jakie ruchy wykonuje przeciwnik i jakie mu wklepać combo, niż czy widać niteczki na czyimś wdzianku, albo bardziej głębokie blizny na twarzy...

Jedynym minusem wersji na Switcha jest 7GB patch, który przy niewielkim rozmiarze własnego dysku tej konsoli (32GB) może stanowić problem, jeśli to nie nasza jedyna gra - MK11 zajmuje bowiem 23 GB.