Dopiero co wczoraj pisałem o plotkach na temat konsoli od Google ( Google ujawni swoją konsolę już za tydzień), a dzisiaj Jade Raymond - znana z pracy dla Ubisoftu przy serii Assassin's Creed, czy w EA Games przy Star Wars (razem z Amy Henning) - ogłasza, że dołącza do Google i to od razu z grubej rury, na pozycję wiceprezesa. Wiceprezesów w Google jest oczywiście wielu i każdy odpowiada za jakąś z usług, można być więc pewnym, że Jade trafiła do działu gier, którego nazwy i istnienia jeszcze nie ujawniono, ale stanie się to równo za tydzień, w trakcie GDC.

Ten awans to jednak potwierdzenie, że firma wchodzi w gry, nawet jeśli konsolą zdolną jedynie do streamingu - i robi to z grubej rury. Niestety (a może i na szczęście) nie wszystko firmie z Mountan View zawsze wychodzi (kto pamięta Google+ ?), więc nie powinniśmy popadać w zbytni optymizm, ale ja mam nadzieję, że awans Jade będzie miał jeszcze inny - pozytywny - skutek uboczny. Że kobiety zobaczą, że branża growa jest fajna i chętniej będą się zajmować tą dyscypliną. Bo nie ma nic gorszego niż 100 spoconych facetów programujących 10 godzin dziennie i jedzących tylko pizzę, którzy zamieniają się w neandertalczyków z braku kobiecej aury i chęci zadbania tylko o siebie. Może to sprawi, że łatka "nerdów" i "kuców" zniknie z tej branży i będzie ona dla przeciętnego Kowalskiego równie atrakcyjna, jak każdy inny zawód i nie będą na programistów patrzeć jak na odludków :)