Hideo Kojima znany jest z przemycania w swoich grach dwóch tematów - dlaczego wojny są złe, oraz przekazywania genów i wiedzy przyszłym pokoleniom (gene, meme, scene z MGS1-3). Tego na pewno nie zabraknie w Death Stranding, bo choć trailer ma ponad 8 minut to ciężko zgadywać o czym ta gra tak naprawdę jest. Można jedynie domniemywać z dialogów, że dziecko które niesie Sam, to nadzieja ludzkości. Na co i dlaczego tylko to dziecko? Tego nie wiem, ale to może mieć coś wspólnego właśnie z upodobaniami Kojimy.

Sama gra przypomina momentami ostatniego Metal Geara - interfejs stawiania drabiny to wypisz wymaluj iDroid z Phantom Pain (nawet jest takie samo niebieskie tło), postać Sama porusza się podobnie w przykucu jak Snake, a same dialogi i głos postaci jest momentami łudząco podobny do suchych i pozbawionych emocji dialogów z ostatniej części.

Death Stranding może więc być Metal Gearem jakiego Kojima zawsze chciał zrobić, ale ze względu na setting czasowy, postaci które wymyślił i zawiłą fabułę musiał się ograniczać do świata który już istniał. Teraz tworzy coś całkiem nowego i tak odjechanego, że po prostu zobaczcie to sami...

Premiera gry 8 listopada - koniecznie zanotujcie, bo to może oznaczać, że The Last of Us 2 nie wjedzie już w tym roku a dopiero w marcu.